psycholog WarszawaKobieta w związku 4
Zagadnienia psychologiczne - forum

You are not connected. Please login or register

Kobieta w związku 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Kobieta w związku 4 on Czw Kwi 08, 2010 1:37 am

Admin


Admin
Podczas choroby mamy był moment, kiedy już nie wytrzymywałam. I psychicznie, i fizycznie. Gdy wychodziłam, miałam wrażenie, że słyszę jej wołanie. Wtedy mąż i pani doktor powiedzieli, że nie dam rady. Namawiała nas, żeby złożyć wniosek do hospicjum, że nawet jeśli się na oddanie tam mamy nie zdecyduję, będę miała taką furtkę, że to mi psychicznie pomoże.

To była najtrudniejsza decyzja. Nie podjęłam jej, nie mogłam. I spotkałam wtedy koleżankę. Mówię: 'Ola, już nie wyrabiam. Nie mogę się zająć dziećmi, nie mogę posprzątać, nie mogę nigdzie wyjechać'. A ona powiedziała: 'Małgosia, zdążysz. Wszystko jeszcze zrobisz, a teraz bądź tutaj'. I to mi pomogło. Czasami w emocjach, w stresie człowiek chce, żeby już coś mieć za sobą, chce uciec. A czasami warto poczekać.

Anna Kielisiak pracuje w korporacji, samotna mama 11-latki

Mój dzień jest podzielony na trzy części - praca, czas dla dziecka, czas dla mnie. I bardzo się tego trzymam. Zazwyczaj pracuję od godz. 8 do 16.30. Takie godziny sobie ustaliłam. I tak rano odwożę córkę do szkoły, więc lepiej dla mnie jest wcześnie zacząć. Są takie momenty - zwykle jest to jeden-dwa dni w miesiącu - kiedy biorę udział w zamknięciu miesiąca, i wtedy pracuję od rana do północy (to i tak lepiej, bo bywało, że pracowaliśmy do rana). Wtedy córka jest u swojego taty, gdzie ma własny pokój, koleżanki i gdzie też lubi spędzać czas. Z kolei jeśli córka prosi, żebym dziś odebrała ją wcześniej ze szkoły, zgadzam się (mam możliwość wyjścia wcześniej), ale mówię, że to oznacza, że jutro będę musiała to odrobić i wtedy nie będę mogła poświęcić jej całego popołudnia. Z pracy mam blisko do domu, więc kiedy odbieram córkę, wracamy zwykle przed piątą. Całe popołudnie jest zarezerwowane dla niej. 16.30 to dla mnie święta godzina. Jeśli prezes prosi, żebym zrobiła coś dodatkowo, biorę tę pracę do domu i zajmuję się nią dopiero wieczorem albo kiedy córka jest na swoich zajęciach dodatkowych. Odwożę ją na taniec i czekając w szatni, wyciągam notebooka albo materiały, które mam do przejrzenia. Rok temu powiedziałam jej, że chcę mieć też czas dla siebie. Do 20 jestem na każde jej zawołanie, potem ona wędruje do swojego pokoju, gdzie szykuje się powoli do snu, wycisza, a ja mam czas dla siebie. Jeśli muszę, wtedy pracuję. Jeśli nie mam nic pilnego do skończenia, zajmuję się sobą. Jak posprzątam kuchnię, łazienkę, czuję się, jakbym wyszła z siłowni (na którą też chodzę). Mam to szczęście, że każda forma ruchu mnie relaksuje. Codzienność mnie nie stresuje, mam ją dobrze zorganizowaną. Stresują mnie nagłe publiczne wystąpienia, do których nie mam czasu się przygotować lub nie znam ich celu. A ja lubię być przygotowana. W życiu prywatnym stresuję się, gdy nie mam pewności, czy dobrze postępuję w konkretnych sytuacjach z córką. Chcę dobrze wychować moje dziecko, wiem, że córka musi sama decydować, a czasem chciałabym, żeby zrobiła tak, jak według mnie będzie lepiej. Bezsilność mnie frustruje. Przykładowo mówię: 'Zrób lekcje zaraz po szkole, a potem będziesz miała czas dla siebie, dla koleżanek'. A ona tak nie chce. Długi czas zajęło mi zrozumienie, że może być inna niż ja. Trudno mi to zaakceptować, ale się staram.
Źródło: Wysokie Obcasy

Zobacz profil autora http://psychologia-forum.3forum.biz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

pozycjonowanie stron warszawa |