psycholog WarszawaNa smyczy, czyli o uzależnieniu od telefonu komórkowego 1
Zagadnienia psychologiczne - forum

You are not connected. Please login or register

Na smyczy, czyli o uzależnieniu od telefonu komórkowego 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Admin


Admin
Na smyczy, czyli o uzależnieniu od telefonu komórkowego
Autor: Julia Soszyńska

Z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej, pochodzących z 2008 roku wynika, że telefony komórkowe posiadało wówczas 97% Polaków. Dane te nie są niczym zaskakującym, bo przecież rzadko zdarza nam się spotkać kogoś, kto nie korzysta z tego urządzenia. Również ludzie starsi, którzy niekiedy z rezerwą odnoszą się do nowych technologii, przełamują swoje opory i dostrzegają korzyści z możliwości swobodnego komunikowania się. Natomiast osoba, która głośno oświadcza, że komórki nie posiada i nie jest jej ona do niczego potrzebna, traktowana jest ze zdziwieniem, a nawet jak niegroźny dziwak. Ale czy aby na pewno możliwość posiadania telefonu komórkowego jest dla nas tylko czystym szczęściem? "Ależ oczywiście" - odpowie ktoś - "komórka daje mi poczucie bezpieczeństwa, ułatwia kontakty z bliskimi, a także załatwianie interesów". To wszystko są istotne zalety tego telefonu, ale czy czasem też nie zdarza nam się pomyśleć, że stał się on dla nas ograniczającą smyczą? Wychodzę z domu i słyszę: "Zadzwoń, o której wrócisz" i jestem zobowiązana, by o tym pamiętać. Jestem czymś zajęta, a tu znów dzwoni telefon albo przychodzi SMS. Mam wrażenie, że telefon komórkowy do jednej kieszeni wkłada człowiekowi poczucie niezależności, a z drugiej wysysa poczucie swobody. Ot, taki paradoks! Podczas wakacji mieszkałam w ośrodku, na którego terenie ciężko było znaleźć zasięg, z uwagi na co telefon nie dzwonił niespodziewanie, a i ja sama dzwonienie ograniczyłam do minimum. Przez te dwa tygodnie pobytu miałam poczucie, że stałam się trochę bardziej wolna i nie byłam w tym poczuciu wcale osamotniona.
Nie wszystko złoto, co się świeci

Dopóki ludzie kontaktowali się ze sobą tylko za pomocą telefonów stacjonarnych, to ich rozmowy były prywatną przestrzenią, z której zasłyszeć coś mogli co najwyżej współmieszkańcy. Dziś na każdym kroku (siedząc w tramwaju, idąc ulicą) uczestniczymy w kontaktach telefonicznych obcych nam ludzi. Niegdyś też zainicjowanie takiej rozmowy było bardziej przemyślane, wiązało z wygospodarowaniem na nią konkretnego czasu i odczuciem określonej potrzeby. A teraz często sięgnięcie po telefon wynika po prostu z jednej potrzeby - zabicia czasu. Jadąc kiedyś autobusem przysłuchiwałam się, jak mężczyzna siedzący obok mnie prowadzi telefoniczne rozmowy. W ciągu godziny zadzwonił do wielu swoich znajomych, opowiadając im tymi samymi słowami tę samą historię. Mianowicie, że wraca właśnie autobusem od swoich rodziców, wraca dzień później, niż planował, bo zepsuł mu się samochód i nie udało się mu go naprawić. Każdą rozmowę kończył słowami: "Musimy się niedługo spotkać", a ja jakoś czułam, że za tym "muszę" prawdopodobnie nie kryje się żadne "chcę", bo kiedy wysiądzie z autobusu, już nie będzie musiał zapełniać sobie dotkliwej pustki, a jeśli nawet ona znów się pojawi, to przecież można zadzwonić, zamiast zdecydować się na spotkanie. Zresztą, czy nie zdarza nam się nieraz stwierdzić, że nie mamy czasu pójść z kimś na kawę, a po chwili przez godzinę rozmawiać z tym kimś przez telefon albo wysłać kilka SMS-ów? Czy nie zdarza nam się stwierdzić, że mamy chwilę wolnego czasu, i zamiast pobyć z sobą samym w ciszy, sięgamy po telefon?

Zobacz profil autora http://psychologia-forum.3forum.biz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

 

pozycjonowanie stron warszawa |